Witajcie, Pieprzone Burgundy. Dzisiaj tematem głównym będą...jak się zapewne (nie)domyślacie...Gitarzyści!
Ale zanim przejdę do tematu gitarzystów chciałbym wyjaśnić cały jebany tydzień mojej nieobecności na blogu. O kurwa, to będą już ze trzy. Ciekawie tak wrócić po przerwie od...od...ja pierdolę, przecież ja nic nie zrobiłem na tym blogu prawie...Powodami, przez które byłem tu i ówdzie nieobecny są:
- kara za dziurę w suficie której nie zrobiłem (?!)
- kartkówki, sprawdziany i inne gówna
- zero motywacji do pisania na jebanym blogu (trzymam się, trzymam!)
- ogólna beznadzieja (chociaż dziękuję, parę osób podtrzymywało mnie na duchu tekstami w stylu "Kupisz sobie ten wzmacniacz, kupisz!"). I tak to nic nie da, będę musiał zbierać te 5 stów na ten jebany piecyk, życie.
Wracając do gitarzystów, to sporządziłem listę 10 najbardziej wyjebanych w kosmos gitarzystów i basowych, i tych grających na gitarach elektrycznych.
W sondzie wygrał Joe Satriani. Szedł łeb w łeb z Kirkiem Hammettem, ale jednak wygrał, za co dziękuję osobom odwiedzającym mój zajebisty, ostatnio mniej popularny, bo mniej "pisany", blog.
Nie żebym miał coś do Kirka, ale umiejętności Satrianiego trochę tak jakby podbiły moje serce, i tym sposobem bardziej lubię Joe'a za umiejętności, a Kirka za charyzmę scenową, ogólny design.
Był tam gdzieś jeszcze ten rzymski ciul, Dave Mustaine. Nie cierpię Dave'a za to, że praktycznie to pił więcej od Jamesa...Można powiedzieć: "Jak to, ktoś kiedykolwiek pił więcej od Jamesa? Niemożliwe!"...a jednak.
Ten jego "Megadeth"...Nazwa bardzo ambitna, zresztą tak jak "Metallica". Chociaż sam bym jej nie wymyślił. Ja swój zespół nazwałbym "ZajebisteKurwa Drzewo Bez Liści Na Korzeniach Zła" Buhahahaha, złooo!
No i Slash...Ten jego styl: czarny kapelusz, czarne kręcone włosy, czarna skórzana kurtka, jednym słowem, czarnuch! I nie trawię też Guns'n'Roses. Nadzieja pozostaje w black/death metalu.
Spoko, wiem, że przynudzam, więc zacznijmy zestawienie dziesięciu gitarzystów:
Numer 10: Joe Satriani (Deep Purple)(Hard Rock)

Przepraszam, wymiataczu, ale jak mówi jakieśtam przysłowie: "Uczeń przerósł mistrza", itepe. Oczywiście jego granie w Deep Purple nie jest takie zajebiste jak w karierze solowej, ale jednak coś tam słychać.
Numer 9: Matthew Bellamy (Muse)(Rock Progresywny)

Człowiek uniwersalny, posiadający niezwykły talent do grania na WszystkimNaCzymSięDa. Jest totalnie wyjebisty i gra dziwnie zajekurwabiście. Więcej pisać nie trzeba.
Numer 8: Herman Li (Dragonforce)(Power Metal)

Zółtek. Dobry żółtek. Zajebiście dobry żółtek. Posłuchajcie jego solo, np. z Through the Fire and Flames. Zrozumiecie.
Numer 7: Mick Thomson (Slipknot)(Heavy Metal, Industrial Metal)

Człowiek w masce. wygląda jak Megazord, dziwnie. Ale przynajmniej grać umie, i to bardzo dobrze, w końcu czymś musiał zasłużyć na to 7 miejsce. Dam przykład. Solo z Psychosocial lub z Dead Memories. No, nie takie dynamiczne jak np. w Crazy train lub One, ale naprawdę mnie poruszyło i pozytywnie zadziwiło. ;)
Numer 6: Carlos Santana (Carlos Santana)(Latynoski Rock, Blues)
Tego człowieka szanuję i podziwiam. Jego styl gry jest niepowtarzalny i dla mnie jest jednym z boskich wirtuozów i bogów gitary. SALUT! Niezbyt lubię Ten rodzaj muzyki, ale ten człowiek jest legendą i nie należy o nim tak po prostu zapomnieć.
Numer 5: Daron Malakian (System of a Down)(Rock, Metal Alternatywny)

Wcześniej młody, pełny zapału gitarzysta SOADu. Teraz zapyziały staruch z siwą brodą. Dorobił się własnego studia nagraniowego. (Czemu on, a nie ja...:|) Osobiście kocham (A co będę wyolbrzymiał. xD) jego styl grania w SOADzie, w Scars on Broadway już zdziadział i gra o wiele łatwiejsze rytmy. Trudno.
Numer 4: Matt Heafy (Trivium)(Trash Metal)

Gitarzysta prowadzący Trivium. Śpiewający. Z tego co widzę, to uwielbia hardcorowo ciężkie gitary, z reguły Dean'y.
Gra przeważnie (z tego co słyszałem w moim życiu) zajebiście melodyczne kawałki, co mi się w tym zespole bardzo podoba. No i te solówki...Down from The Sky ciągle leci mi w uszach...Mhmm...!
Miejsce 3: Slash (Guns n' Roses)(Post Hard Rock)

Coraz mniejsze zdjęcia, kurwa...
Ok, kto nie zna Slasha, niech się wstydzi, bo toż to legenda Guns n' Roses jest!
Opisałem jego wygląd jeszcze przed zestawieniem, tj. czarne, dłuugie, kręcone włosy, kapelusz, no i nie mogło zabraknąć Les Paula (Gibson oczywiście) jako znaku rozpoznawczego Slasha. Ale przecie nie tylko wygląd się liczy. U Slasha wraz ze stylem w parze idzie oczywiście talent. Bo jak to, bez talentu na mojej liście? Pff...
Numer 2: Kirk Hammett (Metallica)(Heavy Metal, jakżeby inaczej)

No, kto go kuurwa nie zna to ma wpierdol i tego pożałuje.
Hahaha, baliście się! A tak na serio, to Kirk jest moim ulubionym gitarzystą, i nie dostał się na 1sze miejsce tylko dlatego, że na pierwsze miejsce zajmuje absolutna legenda. O solówkach Kirka nie będę wspominał, bo na myśl o solo z Ride the Lighting, lub Dyers Eve dostaję orgazmu, a nikt nie chciałby, aby tak się stało w tej doniosłej chwili ;) Dla Kirka kochanego pozwolę sobie na linijkę więcej. xD " Kirku, 3maj się i nie odleć przypadkiem ;]
Numer 1: Jimi Hendrix (The Jimi Hendrix Experience)(Acid Rock)

Hmm...Yyy...Tuturutu...Jimi Hendrix! Legenda. Zmienił rocka w coś co się da słuchać, za co go podziwiam. Wymyślił odmianę rocka, Acid Rock. Długo by tu wypisywać. Oczywiście musiał palić, pić i ćpać w jednym czasie, i umarł...Czemu? Przecież teraz mielibyśmy dobrego, starego muzyka, wirtuoza gitary. Ale cóż, u schyłku sławy odbija. Życie.
Tadadam!Skończyłem, po 4 godzinach żmudnej pracy, skończyłem. ;) Nie mam już siły na pożegnanie, poproszę o kilka komentarzy. Dziękuję, popierdoleńcy. Mam nadzieję, że ten post, a właściwie lista 10 najlepszych gitarzystów, was nie znudziła i macie jeszcze siły do dalszego funkcjonowania. Jeśli macie jakieś uwagi co do listy, to piszcie w komentarzach. Aha, i jeszcze ostatnie. Ta lista jest moją
subiektywną opinią i zdaniem na temat tych ludzi.
Adios, Gitarzyści Całego Świata!